sobota, 2 grudnia 2017

Pracownik gorszego sortu

Z racji że zbliżają się święta to będę pisała nieco więcej, o ile wena pozwoli, ewentualnie znów odezwę się za miesiąc, dlatego taki mały bonus ode mnie dla tych moich nielicznych czytelników. Przyśpieszony prezent w postaci kolejnego postu. Nie dzisiaj nie będzie o polityce, po prostu gorszy sort pasował mi do koncepcji tego co chciałabym powiedzieć.  Dzisiaj znów będzie o pracy. Jednak wyjątkowo nie mam zamiaru narzekać na to, jak kiepska jest moja praca. Wyjątkowo jestem na chorobowym (bardzo długa historia). Wczoraj po napisaniu posta wpadłam na pomysł następnego. Tym razem o sytuacji osoby niepełnosprawnej na rynku pracy, widzianej z pozycji właśnie takowej. Te wszystkie kampanie promujące aktywność zawodową i społeczną osób niepełnosprawnych. Wszystko brzmi pięknie ładnie, a w praktyce często to pic na wodę... Wywód będzie dość długi, więc polecam zaopatrzyć się w popcorn i colę. 

Bardzo czarna magia

       Dziś co do zasady będzie trochę ssania, tylko jakby odrobinę mniej osobistego, bo tak właściwie mam wrażenie, że 90% postów na tym zacnym blogu właśnie nim są.  Już dawno miałam poruszyć ten temat, już dawno mnie korciło, ale wreszcie dojrzałam do tego, żeby o tym napisać. Tak dzisiaj będzie o motywacji, oraz o tym, jak to w ostatnich latach narobiło się jak grzybów po deszczu wszelkiej maści mówców motywacyjnych, oraz trenerów rozwoju osobistego. Ja natomiast kiedy słyszę słowo coaching to mam ochotę sięgnąć po coś ciężkiego i rzucić tym w wypowiadającego te słowo. Którzy usilnie próbują w nas wzbudzić poczucie, że możemy wszystko. Kiedy tymczasem prawda jest trochę bardziej okrutna. No ale po kolei...

sobota, 25 listopada 2017

O nas nikt się nie upomni

         Na fali tego, że ostatnio tyle mówi się o zakazie handlu w niedziele, to i ja dodam taką swoją cegiełkę. Jak już wspomniałam wcześniej i to wielokrotnie pracuje na call center przychodzącym, jednego z wiodących na rynku operatorów telekomunikacyjnych. Specyfika mojej pracy po za odbieraniem miliona połączeń, od często wkurwionych i roszczeniowych klientów. Kolejną specyfiką jest też fakt, że my pracujemy w weekendy, ale też i w święta wszelakie. To jedna z tych rzeczy, za które nienawidzę tej pracy. 

poniedziałek, 20 listopada 2017

Krótki elaborat o szukaniu pracy

Powiem szczerze, że jestem właśnie na etapie, kiedy to jestem totalnie w dupie z szukaniem nowej pracy. To tak delikatnie rzecz ujmując. Decyzji nie ułatwia mi fakt, że zmienili mi umowę na korzystniejszą, więc i w praktyce człowiek zaczyna czuć, że na początek w innym miejscu lepszej nie dostanie. To gdzieś trochę mnie martwi. Z jednej strony ta obawa, że nowa praca, która znów okaże się tylko mrzonką. Z innej chęć wyrwania się stamtąd, bo wszystkiemu towarzyszy poczucie, że ja jednak nie pasuje do tej pracy, a do tego mnie ona nie rozwija tak jakbym tego chciała. Przede wszystkim nie jest tym co chciałabym robić w swoim życiu. Staram się, ale wszystko dlatego, bo tak jak stwierdziłam kilka postów wstecz cierpię na prymusizm. Jednak na dłuższą metę nie czuję satysfakcji. A te wszystkie dobre wyniki są trochę jak z ocenami w podstawówce, żeby się nie czepiali i żeby ugrać, bo jak coś potrzeba to patrzą bardziej przychylnym okiem na ciebie. 

poniedziałek, 23 października 2017

Czas się odezwać

           Po prawie pół roku milczenia postanowiłam naskrobać coś na blogu. Nie wiem, po co, ani na co? W końcu pewnie i tak mój post mało kogo obchodzi. No, ale postanowiłam. Generalnie przez ostatnie pół roku działo się wszystko i nic, jak to przy tak długim milczeniu bywa. Obecnie zabrałam się za intensywne szukanie pracy i walkę z dziwną alergią, która męczy mnie od 5 miesięcy. Nie wiem, co to jest, ale wiadomo że alergia, bo okładam się chusteczkami, a z nosa cieknie jak z kranu. Tak właśnie po 25 roku życia potrzeba mi alergii. Generalnie cuda wianki...

piątek, 28 kwietnia 2017

Poważne decyzje

         Jako, że przeszło prawie 4 tygodnie temu skończyłam 25 lat stwierdzam, że czas podjąć jakieś rozsądne decyzje dotyczące życia. Nie planuje jeszcze dzieci, na kredyt mnie nie stać, przy moich śmiesznych zarobkach, nawet bym pewnie nie dostała. Za mąż też nie wychodzę, bo nawet nie mam za kogo. Pracę szukam powoli i wybrednie, w końcu mam znaleźć coś lepszego, a nie takiego samego. Ostatnio na call center, jakby odrobinę lepiej, ale nadal uważam, że praca ta na dłuższą metę będzie miała na mnie Za to jedna rzecz chodzi mi uporczywie po głowie od początku roku. Mianowicie doktorat, tak właśnie. Chciałabym iść na doktorat. Nie jestem w stanie powiedzieć co, ale jakaś nieznana mi siła pcha mnie tam, z każdym dniem coraz bardziej. W mojej głowie rodzą się pomysły co bym mogła podjąć. Wszystko póki co palcem po wodzie pisane i to tak konkretnie.