Posty

Ile udźwignie mrówka

Obraz
Dawno mnie tu nie było toteż stwierdzam, że może warto napisać. Chociaż nie wiem, czy ma to sens i czy aby na pewno, bo i tak nikt tu nie zagląda. Właściwie już dawno powinnam pozbyć się tego miejsca, bo jego istnienie nie ma sensu. Ja nie wiem, czy moje istnienie ma jakikolwiek sens. Od jakiegoś czasu totalnie nie radzę sobie z tym co się dzieje koło mnie.  Co prawda nikt mi nie umarł, a wręcz na odwrót bo na przestrzeni dwóch ostatnich 2 miesięcy rodzina się zwiększyła o liczbę dwa. Jeden członek rodziny i jeden taki potencjalny, ale to też nic pewnego. Nie miałam żadnej tragedii. Wszystko jak zwykle rozbija się o to, że emocjonalnie sobie nie radzę. W sumie to nic nowego, ale jednak...


Smarkate lata

Obraz
Jakiś czas temu wspominałam o tym, że od jakiegoś czasu zmagam się z katarem i zatkanym nosem, który nie daje mi żyć. Wspominałam o tym jakoś jak wracałam, ale nie rozwijałam tego tematu. Dlatego też postanowiłam to rozwinąć. Nie liczę, że znajdzie się jakiś doktor House, który dzięki temu wpisowi mnie uleczy, bo z mojego opisu stwierdzi co mi do licha jest. Przynajmniej wyrzucę z siebie swój wkurw, jaki gromadzi się we mnie po ostatniej wizycie u laryngologa, kiedy to nastąpił swoisty melt down mego rdzenia. Tak od maja już właśnie latam jak kot z pęcherzem. Na samym początku myślałam, że to zwykle zapalenie zatok, ale to przechodziło i wracało jak bumerang i tak już od dłuższego czasu...

Dlaczego zraziłam się do pisania bloga

Obraz
Chciałam napisać o tym już jakiś czas temu, ale jakoś nie miałam na to pomysł, ale pod wypływem jednego ze znalezionych dzisiaj wpisów stwierdziłam, że i ja napiszę coś podobnego. A właściwie zawiązującego do tych samych tonów. Przyznam, że ostatnio na blogu mnie mniej. Nie wynika to tylko i wyłącznie z braku czasu, bo ten może by się i znalazł. To samo z tematami na wpisy, bo staram się inspirować tym co mnie otacza, a byłoby nie mniej o czym pisać. Tylko niestety chęci brak. Co nie wynika z lenistwa, ale właśnie z braku motywacji. W zasadzie powodów jest kilka, bo w sumie to gdyby to był tylko jeden, to może udałoby mi się wygrać z tą moją niechęcią, ale nie Raczej jest to właśnie spowodowane tym, że powoli tracę do tego serce. Moje pisanie nie przypomina tego, jeszcze z czasów pi-razy-drzwi, co było stosunkowo nie dawno.  Wtedy potrafiłam pisać nawet kilka razy dziennie o różnych rzeczach, a teraz zupełnie tego nie widzę.

Kinowy Rok

Obraz
Dawno nie pisałam, bo nie miałam do tego motywacji. Generalnie brak mi jej ogólnie do wszystkiego, ale to już mniejsza z tym, w moim przypadku to zupełnie nic nowego. Miałam pisać w grudniu jeszcze parę razy, ale po prostu się nie złożyło. Zabrakło chęci i czasu. Po za tym kiedy brak odzewu chociażby i małego, to i motywacja spada. Nadal łudzę się, że swoją pisaniną coś kiedyś osiągnę. No, ale dzisiaj wyjątkowo nie mam zamiaru egzaltować się nad beznadzieją swojego życia. To już powoli staje się nudne, więc dzisiaj raczej nie. Dzisiaj będzie o kinie. Właściwie bardziej o częstym w nim bywaniu na przestrzeni mijającego roku.

Pracownik gorszego sortu

Z racji że zbliżają się święta to będę pisała nieco więcej, o ile wena pozwoli, ewentualnie znów odezwę się za miesiąc, dlatego taki mały bonus ode mnie dla tych moich nielicznych czytelników. Przyśpieszony prezent w postaci kolejnego postu. Nie dzisiaj nie będzie o polityce, po prostu gorszy sort pasował mi do koncepcji tego co chciałabym powiedzieć.  Dzisiaj znów będzie o pracy. Jednak wyjątkowo nie mam zamiaru narzekać na to, jak kiepska jest moja praca. Wyjątkowo jestem na chorobowym (bardzo długa historia). Wczoraj po napisaniu posta wpadłam na pomysł następnego. Tym razem o sytuacji osoby niepełnosprawnej na rynku pracy, widzianej z pozycji właśnie takowej. Te wszystkie kampanie promujące aktywność zawodową i społeczną osób niepełnosprawnych. Wszystko brzmi pięknie ładnie, a w praktyce często to pic na wodę... Wywód będzie dość długi, więc polecam zaopatrzyć się w popcorn i colę. 

Bardzo czarna magia

Obraz
Dziś co do zasady będzie trochę ssania, tylko jakby odrobinę mniej osobistego, bo tak właściwie mam wrażenie, że 90% postów na tym zacnym blogu właśnie nim są.  Już dawno miałam poruszyć ten temat, już dawno mnie korciło, ale wreszcie dojrzałam do tego, żeby o tym napisać. Tak dzisiaj będzie o motywacji, oraz o tym, jak to w ostatnich latach narobiło się jak grzybów po deszczu wszelkiej maści mówców motywacyjnych, oraz trenerów rozwoju osobistego. Ja natomiast kiedy słyszę słowo coaching to mam ochotę sięgnąć po coś ciężkiego i rzucić tym w wypowiadającego te słowo. Którzy usilnie próbują w nas wzbudzić poczucie, że możemy wszystko. Kiedy tymczasem prawda jest trochę bardziej okrutna. No ale po kolei...

O nas nikt się nie upomni

Obraz
Na fali tego, że ostatnio tyle mówi się o zakazie handlu w niedziele, to i ja dodam taką swoją cegiełkę. Jak już wspomniałam wcześniej i to wielokrotnie pracuje na call center przychodzącym, jednego z wiodących na rynku operatorów telekomunikacyjnych. Specyfika mojej pracy po za odbieraniem miliona połączeń, od często wkurwionych i roszczeniowych klientów. Kolejną specyfiką jest też fakt, że my pracujemy w weekendy, ale też i w święta wszelakie. To jedna z tych rzeczy, za które nienawidzę tej pracy.