sobota, 30 stycznia 2016

Like a Barbie doll, czyli słów kilka o ideale piękna

       Ostatnio w mediach poszła informacja o tym jakoby do obiegu miała zostać wprowadzona do obiegu lalka Barbie, która swoimi wymiarami i posturą ma przypominać, przeciętną kobietę, wysoką, niską, biodrzastą. Tym samym firma, która od wielu dekad słynie z jej produkcji, chce pokazać inny wymiar jakże znanej lalki. Taki, któremu trochę bliżej do prawdziwej kobiety

czwartek, 28 stycznia 2016

Indeks- symbol studenta, czy niepotrzebny relikt przeszłości

         Jakoś tak nie pisałam, bo sesja, jak przystało niszczy studentów, więc i temat będzie iście studencki. Nic, że w tym momencie powinnam pisać pracę zaliczeniową. Stwierdziłam, że ta poczeka. Temat może wydać się komuś głupi i jałowy, ale ostatnio krąży po mojej głowie, jak widmo komunizmu nad Europą. Ktoś napisał mi ostatnio, że powinnam się inspirować, a pozornie absurdalne rzeczy mogą wydać się jeszcze bardziej inspirujące, niż to co  faktycznie powinno inspirować. Dlatego stwierdziłam, że esej nie zając i coś też i tu naskrobie. Ostatnio jak popisałam tutaj, to potem nawet esej się lepiej pisało. Tak się jakoś złożyło, że postanowiłam napisać coś o studenckiej papierologii. A jak papierologia na studiach, to i indeksy. Te ostatnio mnie i wielu moim znajomym i kolegą napsuły krwi. A wszystko przez to, że po raz kolejny zmienili nam ich sposób wypełniania. Nic, że dowiedzieliśmy się o tym, jak już zebraliśmy parę wpisów, ale co tam, jak to mówią to są studia i bajzel musi być. 

niedziela, 24 stycznia 2016

Uczymy się przez całe życie

 Ostatnio bazowałam na swoich starych tekstach, ale stwierdziłam, że coś napisze, póki mam inspiracje i mi się chce. Jakoś tak się złożyło, że ojciec poruszył w domu kwestię tego, że jak to możliwe, że 80-latek studiuje medycynę, przecież do tego trzeba mieć głowę i pamięć. W sumie kiedyś to bym mu się nie dziwiła, bo nauka była domeną ludzi młodych, takich w moim wieku. Teraz już niekoniecznie, bo przecież nigdy nie jest za późno, żeby nauczyć się czegoś, chociażby dla samego siebie i własnej satysfakcji.

wtorek, 19 stycznia 2016

Najgorszy student, to sfrustrowany student

         Tym razem będzie o sfrustrowanych studentach. Naszło mnie na ten post po mojej ostatniej rozmowie z koleżanką, która żaliła się, że nie idzie jej na studiach i, że w sumie żałuje dokonanego wyboru. Takich ludzi jest cała masa. Są to w większości ci ludzie, którzy poszli na jakiś kierunek, który ich nie interesuje dla papierka, bo po tym jest robota. Potem płaczą, że sesja ich uwiera, a oni sami muszą zbierać na warunki, no bo przecież.

niedziela, 17 stycznia 2016

I ty możesz zostać celebrytą

źródło:Flickr

            Jednym ze słów, jakiego bardzo nie lubię, nie lubię jego brzmienia, jest słowo celebryta. Niby od celebry, ale kogo tu celebrować, ja się tak lojalnie pytam? Ludzi, którzy się lansują głupotą, posiadaniem kasy, u których czasami mam się wrażenie, zdrowy rozsądek poszedł w pizdu spać. Celebrytą może, zostać każdy, kto ma jakiś pomysł, albo pieniądze Ile razy zaglądam na jakieś pseudo celebryckie portale, których nie będę wymieniać, tyle razy zastanawiam się jakim cudem przynajmniej 70% tych powiedzmy "gwiazd" nimi się stało. W dzisiejszym dziwnym i niepokojąco głupim świecie jest tak, że wystarczy coś robić, żeby nim się stać. 

sobota, 16 stycznia 2016

Gdzie się podziały moje talenty?

                 Często jak tak sobie siedzę myślę, albo oglądam innych i słyszę, że ktoś, jaki sukces i nie tylko ten sportowy (bo mamy okres olimpijski). Ja tak odkąd pamiętam szukałam w sobie jakiś talentów. Za to mam z tego powodu, mówiąc kolokwialnie, ogromny ból dupy. Może też, dlatego, bo moje otoczenie, czyli najpierw moja paczka, z którą się trzymała, potem inni ludzie, których napotkałam na swojej drodze je posiadali. A ja ? Nie dość, że niepełnosprawna, to jeszcze nie mam żadnych talentów. Właściwie do tej pory znaleźć ich nie mogę. Kiedy nawet pytam mamę, jakie mam talenty, to ona nigdy nie była w stanie mi tego powiedzieć. Ja sama mam też z tym problem. Pewnie wiele, okazji zostało zaprzepaszczonych, no, bo przecież, na co ci to? Jak mawiali czasem moi rodzice.

piątek, 15 stycznia 2016

Człowiek nie jest bezludną wyspą- czyli o tym, że nie da się żyć bez ludzi, chociaż z nimi też bywa trudno

           Właściwie po raz kolejny w tym tygodniu mam zamiar wrzucić swój kolejny stary tekst z poprzedniego bloga. Wiadomo tamtego już nie ma, ale generalnie są teksty, które uważam, że zasługują na uwagę i warto dać im jeszcze szansę. Właściwie w najbliższym czasie mam zamiar bazować na starych tekstach. Wiadomo sesja za pasem, a bloga  prowadzić trzeba. Poza tym stwierdzam, że treść jakby dalej jest aktualna. Właściwie to czasem mam wrażenie, jakbym w pewnych kwestiach stała  tym samym punkcie.

środa, 13 stycznia 2016

Ciemna Strona You Tube

            
Autor : Christian Schnettelker


              Dzisiaj mnie tknęło, co by zarzucić, jakimś starym tekstem swojego autorstwa, jeszcze sprzed 3-4 lat, z czasów pi-razy-drzwi.Odmęty końcówki 2012 roku. Oglądałam film, na temat dzieci na You Tube i pomyślałam, że może to nie jest takie głupie, by ponownie objawić swój tekst w tym oto temacie. Tym bardziej, że to zjawisko coraz to bardziej się nasila. Natomiast filmy tworzą już nawet 7-8 latki, co może przerażać i budzić pytanie "Gdzie do diabła są rodzice tych nielatów". Sam tekst jest trochę przeterminowany, ale ogólne sedno myślę nadal jest aktualne. Mam wrażenie, że nawet aż za bardzo. Nie no OK, generalnie jeśli dla dzieciaka to jest pasja, a rodzic ma nad tym kontrolę to czemu nie, jednak w znakomitej raczej nie sądzę, że tak jest. 

wtorek, 12 stycznia 2016

O czasach szkolnych słów kilka

              
autor: Avolore
            Ten post będzie czymś w sylu gorzkie żale humanistki. Będzie trochę smętnie, tak jak i bywało na moim poprzednim blogu (pi-razy-drzwi). Jednak zupełnie naszło mnie od czapy na ten post. Dość często bywa, że myślami wracam do lat szkolnych. Czasami myślę, że za często. Tym bardziej, że raczej myśli, jakie posiadam odnośnie 12 lat edukacji nie są z gruntu rzeczy wspomnienia miłe.

niedziela, 10 stycznia 2016

O pomaganiu słów kilka

           
źródło: Gocredit

              Postaram się w miarę krótko i zwięźle. Dzisiaj z racji, że mamy naszą narodową zbiórkę to muszę powiedzieć, że i ja postanowiłam bardziej czynnie przyłączyć się do akcji. Jakoś tak wyszło, że po raz kolejny w tym sezonie gdzieś pomagam coś robię. Nawet muszę przyznać, jest mi miło, że mogłam pomóc. Dzisiaj poszłam w ramach wolontariatu pomóc w organizacji finału w moim mieście. Tak wyszło, że na zbierającego się nie załapałam, bo przeoczyłam termin. Chociaż z drugiej strony nie miałam co się martwić, o to  z kim pójdę tą kasę zbierać, bo nie wiem z kim by było. Trochę pomogłam za to organizacyjnie, czyli w zasadzie byłam w swoim żywiole. Owszem jeśli chodzi o kwestowanie, też kilka razy brałam udział. Dokładnie to dwa było to kolejno 6 i 7 lat wstecz temu. Przyznam, że to było o tyle ciekawe doświadczenie, że po raz pierwszy był bardzo przydatnym fakt, że wyglądam na młodszą, niż jestem. Zawsze działało to szczególnie na starszych ludzi, którzy wrzucali do puszki, stwierdzając "Ty jesteś najmłodsza, to tobie wrzucę".  Żałuje tylko, że nie wylicytowałam jakiegoś gadżetu, bo większość które by mnie interesowała była poza moim zasięgiem. Tak czy inaczej spędziłam dzisiaj cały dzień udzielając się w jakiś sposób charytatywnie.

piątek, 8 stycznia 2016

Drobna refleksja nad przyszłością

               Jako, że jeszcze mam ferie świąteczne, to i jakby powinnam mieć więcej czasu, co by ogarnąć własne prywatne życie. Tutaj należałoby zrozumieć chociażby to że zrobię kilka rzeczy na zajęcia. Jak bardzo trzeba być naiwnym, to chyba wiem tylko ja, bo nie byłam w stanie nic konkretnie ruszyć przez prawie 4 tygodnie. Zauważyłam, że ogólnie w tym semestrze motywacja to towar deficytowy. Jakoś nie mogę się przekonać, że moja nauka i ciężka prawa, żeby przyzwoicie studia skończyć na coś się zdadzą. Od ich początku niemal jestem dźgana tym, że po moich studiach ciężko o pracę. Dopóki były jakieś tam marzenia o tym by zająć się zawodowo pisaniem, to jakoś mnie to nie ruszało. Jednak tak od kilku miesięcy już nie jestem taka skora i opytmistyczna.

Autoterapia

Pisanie to jedna z tych rzeczy, która przez lata szybko mi nie zbrzydła po tygodniu i która sprawia, że bawię się w to po dziś dzień. Właściwie cała moja przygoda zaczęła się dokładnie 10,5 roku temu. Początkowo z nudów, bo komputer szlag trafił. Zaczęłam pisać pamiętnik. Właściwie próbowałam to robić, już ze dwa lata wcześniej, ale na wpisie startowych cała historia się skończyła. Do pisania postanowiłam się zabrać latem zaraz po tym, jak skończyłam podstawówkę. Miało mi wtedy to pomóc w oswojeniu strachu przed gimnazjum, który jak diabli mi wtedy towarzyszył. Myślałam, że po wakacjach to się skończy. Jak widać bardzo się myliłam, bo do dzisiaj piszę.
 Kiedyś to były zeszyty. Te pierwsze poszły w komin, kiedy zaczęłam przepisywać je na komputer. Właściwie z tamtego okresu został mi tylko taki pamiętnik, jak te gdzie wpisywali się znajomi. Akurat wtedy stwierdziłam, że na moje pisanie też będzie spoko.   Potem pisałam gdzie popadnie na kartkach, byle potem wyrzucić i przepisać. W zeszyty pisać zaczęłam znowu gdzieś w I licealnej. Od tamtej pory, czyli jakoś początku 2009 roku nazbierało się tego coś koło  15-20 zeszytów. Chomikuje u siebie cały karton tego.  Dość sporo, w większości są to te zapisane w ostatnich kilku latach. Właściwie to pisanie przynosi mi nawet radość, czasami po prostu mogę z siebie wyrzucić te tony myśli, jakie przewijają się przez głowę.

środa, 6 stycznia 2016

Najlepszym planem jest brak planów

            W dzisiejszym dni piszę po raz kolejny. Pierwszy post był o 5-ej rano, więc powiedzmy, że jakby wczoraj. Poza tym korzystam z okazji, że mam wenę. Mniejszą, większą, ale zawsze.  Być może to co teraz powiem będzie odrobinę przeterminowane, ale jakoś tak mnie naszło, by o tym powiedzieć. Jako, że mamy od jakiegoś tygodnia okres Noworoczny. Już jak tylko karp zostanie zjedzony wszyscy wkoło planują, że schudną, rzucą palenie, albo będą więcej czytać. W sumie nic w tym złego. Już od połowy grudnia można zapisywać się na wszelkiej maści wydarzenia na facebook w stylu "W 2016 roku znajdę sobie męża". Plan, jakże ambitny, pytanie czy w wielu przypadkach wykonalny? To pytanie raczej zadać należałoby osobom, które się tego podejmują. Ewentualnie biorą w tym udział dla przysłowiowej beki. Nie mnie to oceniać.

Nowy początek

           W nocy rodzi się najwięcej ciekawych pomysłów, ale to podobno. Chciałabym w to wierzyć.  Żeby nie było,   nie jest to mój pierwszy blog, ale prawdopodobnie nie mam co robić ze swoim życiem, więc postanowiłam marnować je właśnie przed kompem. Kiedyś myślałam, że u mnie coś z tego pisania będzie. Później przestałam, poprzedniego bloga pisanego 3 lata skasowałam. Ten pewnie też znudzi mi się po tygodniu, bo zupełnie zabraknie mi pomysłu. Jednak spróbuje, może będzie to mój pierwszy blog od lat, który będę mogła pokazać rodzinie i znajomym, choć pewnie i tu spotkam się z kontrowersjami, jak mogę o czymś pisać. Poza tym ze strony znajomych tego typu działania zwykle wiązały się z krytyką, nawet wtedy gdy owe nie były zupełnie związane z czymś kontrowersyjnym. Także ten wątek jeszcze przemyślę.