niedziela, 17 stycznia 2016

I ty możesz zostać celebrytą

źródło:Flickr

            Jednym ze słów, jakiego bardzo nie lubię, nie lubię jego brzmienia, jest słowo celebryta. Niby od celebry, ale kogo tu celebrować, ja się tak lojalnie pytam? Ludzi, którzy się lansują głupotą, posiadaniem kasy, u których czasami mam się wrażenie, zdrowy rozsądek poszedł w pizdu spać. Celebrytą może, zostać każdy, kto ma jakiś pomysł, albo pieniądze Ile razy zaglądam na jakieś pseudo celebryckie portale, których nie będę wymieniać, tyle razy zastanawiam się jakim cudem przynajmniej 70% tych powiedzmy "gwiazd" nimi się stało. W dzisiejszym dziwnym i niepokojąco głupim świecie jest tak, że wystarczy coś robić, żeby nim się stać. 


          Czasami po prostu nie trzeba robić nic. Ja nie mówię, o tych, co stali się sławni, przez wykonywanie uczciwej roboty, mający talent. Jednak niestety takich ludzi jest bardzo mały odsetek. Zawsze zastanawia mnie to, jakim cudem ta, jednak większość staje się tymi celebrytami, czy jak ich tam zwał? Większość staje się nimi z czystego przypadku i (lub) posiadania sporej ilości pieniędzy takiej, że mi to nawet się nie śni? Chciałoby się zapytać, co trzeba zrobić i jak się zachować, żeby mieć szczęście znaleźć się w zacnym gronie celebrytów. Tak, więc każda "pudełkowa" gwiazdka śpiewa, tańczy, szydełkuje. Ma przy tym pieniądze, a i upierdliwe plotkarskie media za swoim tyłkiem, które ma się czasem wrażenie chodzą, krok w krok.   
    Celebryci rodzą się z czystego przypadku, czasami chorego. Ja nie mówię, tu o tym, kiedy jest się posiadaczem fortuny. Bardziej chore wydaje mi się, to co robi się na bazie pewnej tragedii z dzieckiem w tle. Ja jak widzę ową celebrytkę, mam ochotę przywrócić karę śmierci. Ja to doszłam ostatnio do takiego wniosku, że z kobiet, które usuwają dzieci przed narodzinami, robi się potwory, chociaż może czasami byłoby to lepsze rozwiązanie. Natomiast z kobiety, która z premedytacją  morduje swoje własne dziecko i jeszcze jest w stanie swingować porwanie. Przy całej rozciągłości cieszyć się jeszcze z tego w mediach i zarabiać pieniądze. To nadaje się do szpitala psychiatrycznego, a nie na portale plotkarskie Nóż się w kieszeni mi otwiera. 
          W naszym chorym świecie każdy, kto próbuje w jakiś sposób zabłysnąć, niczym chrząstka w salcesonie, może zostać celebrytą.  Czasami wystarczy pokazać się na salonach, a innym razem pokazać cycki. Media bulwarowe muszą z czegoś żyć. Dzień bez jakiejś plotki, to dzień stracony. Dziennikarz z portalu plotkarskiego też musi zarabiać, chociaż prawdę powiedziawszy już prędzej wyjść na drogę w wiadomym mi celu, niż pisać takie brednie, jakie można przeczytać na portalach plotkarskich, tudzież tabloidach, czy pisemkach dla pań, które nie mają swojego życia tylko, żyją życiem innych.
         Portale przechodzą szczyty i samych siebie. Czasami wystarczy, że ktoś coś powiedział. Jeszcze ktoś nie pierdnie, a już wiadomo, że się zesrał. Czasami zamiast na talent zwrócą uwagę na ekscesy, bo coś ktoś,  miał muchy w nosie.  Jednak na ile to wina tych mediów, a na ile wina gwiazd. Bo jednak czasami znani ludzie są sami sobie winni, że im portal plotkarski życie rujnuje. Może po po prostu niektórzy powinni wyznaczać pewne granice, między tym co mają widzieć inni, a tym co prywatne, do czego wstęp wzbroniony. Rodzi się pytanie przy tym, na ile osoba znana, jest osobą prywatną, a na ile osobą publiczną. 
           Plotki zawsze były i będą. Dzisiaj często biorą one nieco wysublimowanej formy, jaką jest wpis na społecznościówce lub portalu plotkarskim. Ludzie nie zawsze podchodzą do takich rzeczy krytycznie i nie zastanowią się na ile jest to prawda, a na ile wybujała wyobraźnia pana redaktora z jakiegoś kolorowego pisemka. Zawsze masy niższe będą obgadywały, te wyższe, tak jak już to kiedyś miałam okazję ująć. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz