poniedziałek, 15 lutego 2016

6 powodów dla których nie zostanę vlogerką

            To będzie jeden z tych postów pisanych pod wpływem jakiegoś materiału artykułu na temat polskich autorek video blogów. Między innymi były tam podnoszenie kwestii dotyczącej hejterów i seksizmu. Sama też oglądam sporo vlogów, tych bardziej i mniej znanych. Być może zrobię za jakiś czas listę tych ulubionych. 
      Ja chyba nie byłabym w stanie prowadzić czegoś takie. Moja kuzynka stwierdziła kiedyś, że skoro chciałabym robić coś z dziennikarstwem to powinnam pomyśleć o założeniu vloga. Szczerze jestem bardzo sceptyczna. Nie chodzi nawet o kwestie dotyczące takich spraw, jak montowanie czy sprzęt. Ludzie nagrywają vlogi telefonami i są one świetne. Po za tym jeśli idzie o względy techniczne obróbkę, zapewne nauczyłabym się tego w kilka dni, albo za jakiś czas. Jednak ja mam zupełnie inne opory jeśli chodzi o coś takiego ja prowadzenie vlogów. Mogą wydać się prozaiczne, ale chociaż myślałam, żeby kiedyś spróbować i tak nie prędko lub wcale się tego nie podejmę z kilku powodów:


1. Vlogowanie to "sport" dla twardych. To zdecydowanie nie jest moją domeną. Ogólnie wielu youtuberów uważa, że żeby prowadzić coś takiego jak vlogi, trzeba być twardym psychicznie, bo wiadomo hejterzy i tak dalej. Nie wiem jakbym to podźwignęła. Ostatnio raczej o sobie nie mogę powiedzieć, że jestem twarda. Nie, nie jestem, a ten rok wręcz mnie w tym uświadomił. Tym bardziej, że powiedzmy to sobie szczerze, jako osoba, której dość często zdarza się wpadać w psychiczne dołki i zupełnie nie wiem, jak chamska krytyka mogłaby na mnie podziałać. Dlatego wolę nie kusić losu. Wiem pisząc bloga, też trzeba liczyć się z hejtingiem, bo to jest wpisane w kanon tego typu rzeczy, jeśli się człowiek takowymi para. Tylko tutaj mogę dostać hejt pod tytułem, że kaleczę polską ortografię i gramatykę (po części jest to prawdą). Jednak mam wrażenie, że nie odnosi się to do mnie bezpośrednio. Tutaj wiadomo a to, że twarz nie taka, dykcja do dupy.  To byłby trochę taki masochizm, kto wie, czy prowadzenie bloga po troszę też nim nie jest.  Ja mam wrażenie, że jeszcze chyba nie do końca dorosłam do nie przejmowania się hejtem. Całe szczęście w ostatnich ładnych paru miesiącach, nie miałam tej "przyjemności" czytania i usuwania hejtu.

źródło: pixbay

2. Nie uważam jakobym miała fotogeniczną twarz. Nie uważam siebie za pretendentkę do Miss Universum i po mojemu jednak nie jest miłe czytać komentarze w stylu, że "masz krzywy ryj" czy coś w ten deseń. To też wyjaśnia czemu nie ma na blogu zdjęć mojej osoby. Nawet powiem szczerze nie kusiło mnie, żeby takowe wstawiać. Miałam kilkanaście blogów w swojej "karierze", ale nie nie miałam tak. Wynika to z takiego przeświadczenia, że nie jestem ładna. Daleko byłoby mi twierdzić. Tym bardziej kiedy patrzę na zdjęcia innych dziewczyn na ich blogach i szczerze mam lekki kompleks. Mama niby zapewnia, że brzydka nie jestem, ale wiadomo dla matki dziecko zawsze będzie najpiękniejsze, chociażby miało defekty, więc nie wdaję się w polemikę. A jeśli o to chodzi, to i tak trafiają się czytelnicy, którzy po mimo tego kojarzą mnie z reala, więc w sumie po cholerę będę zdjęcia wstawiać. Kto wie ten wie, reszta niech sobie wyobrazi, niektóre wpisy działają na wyobraźnię. Przynajmniej ominą mnie komentarze w stylu "pokaż cycki", chociaż te są jeszcze do przyjęcia. (o dziwo!)

3. Mam kiepską dykcję. Trochę seplenie, pluję (dosłownie) i reram, czyli wymawiam gardłowo głoskę r. O ile to ostatnie jeśli bardzo się postaram to tak nie słychać to z tym seplenieniem bywa różnie. Jakoś nie widzę siebie jako osoby, która ze swoją dykcją miałaby prowadzić vlogi i mówić. Co nie wyklucza faktu, że lubię mówić i czasami ciężko mnie przegadać. Jednak to jeszcze o niczym nie świadczy. Z tym to jest jak w starej zasadzie, że "każdy może, ale nie każdy powinien", więc będąc konsekwentna nawet nie próbuję.

4. Mam słomiany zapał. Przyznam, że bardzo szybko się zniechęcam, szczególnie jeśli idzie o blogi. Czyli jak coś nie idzie, to nie brnę w to dalej. Dlatego potrafię napisać dwa posty i jak nie widać odzewu zaraz to rzucam. Napisałam na nim dwa posty. Pisałam już trzeci, ale pary mi brakło i czułam się zniechęcona brakiem komentarz. Przypuszczam z vlogami mogłoby być podobnie.

5 Mam sporą niechęć do wystąpień publicznych. Uświadamiam sobie to tym bardziej, jeśli akurat zbliża się jakaś prezentacja na zajęcia. Nie boję się występować, bo lubię zabierać głos, na przykład na ćwiczeniach. ale dziwnie czuję się kiedy występuje czy  prezentuje. Przypuszczam, że w przypadku mojego nagrywania, byłoby potrzebnych wiele cięć i nie jestem tak do końca pewna czy dałabym radę mówić. Po za tym mam tendencje do jąkania się i zacinania. Może nie jest to tak chorobliwe, jak u bohatera filmu "Jak zostać królem". Zdecydowanie częściej zacinam się, dlatego zawsze żartuje, że jeśli mam kilka slajdów po minucie, to do tej prezentacji dobrze byłoby dodać ze 2-3 minut na takie moje jąkanie i zacinanie się. Raczej nie wyobrażam sobie takiego kręcenia vlogów, jak zdarza mi się prowadzić prezentację. To chyba nie przeszło by.
6.Musiałabym mieć konkretny pomysł, żeby się wybić. Konkretny target i musiałabym się czymś wyróżniać. Niestety nie przypuszczam, żeby się tak stało. Po za tym widzę jak jest z blogiem pisanym, gdzie ciężko zwrócić na siebie uwagę. Tym bardziej w momencie, kiedy mój G+ ma więcej odsłon niż blog, to bywa zastanawiające. Do pokazywania swojej twórczości nie jestem skora, bo trochę boję się reakcji na nią. Mało znajomych wie o tym, że piszę. A jeśli już pokazuje, to oznacza, że przechodzę na wyższy poziom znajomości. OK wiem, że każdy może tu wejść, nawet nie świadomy, że to mój blog, ale w tej kwestii to nie takie sztuki się grało (wiem co mówię). Musiałabym też obrać konkretną tematykę. Co byłoby trudne. Jak wiadomo ten blog, który piszę to taki trochę freestyle, czyli trochę o życiu prywatnym, trochę przemyśleń. Nie przypuszczam, że taka forma miałaby rację bytu. Po za tym często sama zastanawiam się nad fenomenem pod tytułem, że wpisy o dupie i zupie mają więcej odsłon, od tych pisanych specjalnie, czyli tematycznych.
Nie wiem ciężko powiedzieć mi czy kiedyś się przekonam, żeby nagrywać. Kiedyś może to nastąpi, nie wykluczam takiej opcji. Jednak muszę jeszcze do tego "dorosnąć". Póki co piszę to z pozycji widza, a może kiedyś napiszę też o tym z pozycji autora obrazu, jednak nie prędko to miałoby nastąpić. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz