piątek, 19 lutego 2016

Dojrzałość rzecz (bardzo) względna

               Dojrzałość ma to do siebie, że najczęściej osiąga się ją w wieku lat 18. To taka magiczna data graniczna, kiedy podobno nabieramy dorosłości i jesteśmy na tyle dojrzali, że możemy głosować w wyborach i podejmować własne decyzje. Tymczasem okazuje się, że jest pewien haczyk, bo przecież, 3/4 rzeczy jest bardzo względna. Pewne są tylko śmierć i podatki. 

               No i tu można byłoby zacząć wywód. W wieku lat 18-tu zazwyczaj większość z nas chodzi, albo chodziła do szkoły średniej. Nic, że nabieraliśmy pełnie praw publicznych, jednak system edukacji takich ludzi traktuje, jako dzieciaki. Przecież dorosły uczeń (czasami 20 letni) nie może sam usprawiedliwić sobie nieobecności, bo musza za niego zrobić to rodzice.  Szczerze, dla mnie zawsze wydawało się to zgoła dziwne, bo przecież taka osoba teoretycznie sama o sobie decyduje. Większość 20 latków, będących już na studiach sama załatwia swoje sprawy.



Czy nie można wprowadzić takiego quasi systemu jak na studiach, że owszem może cię nie być ograniczoną liczbę razy, albo usprawiedliwiaj się konkretami. Przypuszczam, że w znacznym stopniu zamortyzowałoby to takim właśnie (dorosłym już ludziom) przejście z systemu szkolnego, do takiego jaki pracuje na studiach, czy chociażby w miejscu pracy. Tak samo możesz wszystko i właściwie nic, bo przecież już jako 17-latek można iść siedzieć, głosować, ale w szkole nadal reprezentują takiego kogoś rodzice. 

źródło : pixbay

            Właściwie kolejną odsłoną problemu mogłoby być prawo wyborcze. Niektórzy są za tym, by obniżyć cenzus wyborczy z tych magicznych 18 lat do 16. Szczerze powiem, że tak i nie. Prawda jest taka, że nie każdy 16-latek byłby na to gotowy, by dokonywać takich decyzji, Po za tym młodymi ludźmi łatwo się manipuluje. Chociaż właściwie to chyba każdego można zmanipulować. Tak samo są osoby młode, które interesują się polityką i właściwie, czemu nie dać im prawa głosu, skoro posiadają wiedzę o tym co się wkoło nich dzieje i potrafią się do tego ustosunkować. Chyba lepiej dać prawo wyborcze komuś, kto ma wiedzę i to wykorzysta. Natomiast są też takie 20-30 latki, które idą na wybory, bo im ktoś kazał. Co w jednym z materiałów obejrzanych przeze mnie, w ostatnim czasie zostało powiedziane. 


         Kolejną rzeczą jaką można by rozpatrzyć, jest to, czy metrykalny wiek jest  czasami adekwatny do tego co posiada się w głowie. Przecież na świecie są ludzie, którzy mają  30 lat i zachowują się jak dzieciaki, a są tacy nastolatkowie, którzy zachowują się dojrzale ponad swój wiek. Posiadanie zarostu i owłosienia łonowego jeszcze nie jest wyznacznikiem mentalnej dojrzałości. Co w sumie można by  podpiąć pod dwie kategorie. Jedna to osoby dorosłe, druga zaś dzieciaki, którym z jakiś względów (hormonalnych, zdrowotnych) za szybko im się dojrzało fizycznie. 

       Faktem jest, że czasami sytuacja po prostu wymusza dojrzałe zachowania. Szczególnie, jeśli dzieciak znajduje się w jakiejś trudnej sytuacji życiowej, na przykład pochodzi z biednej rodziny, albo jest osobą niepełnosprawną, co swoją drogą, też potrafi wymuszać dojrzałe podejście ponad wiek. Nie wiem czemu też robi się czasem wielki problem z tego, że jakiś dzieciak, jest "za dojrzały" w pewnym sensie na swój wiek w tym sensie mentalnym. To tylko świadczy o nim dobrze. Ja niestety, a może stety spotkałam się z podejściem, że jestem właśnie jednostką "za dojrzałą", bo w wieku 9-10 lat potrafiłam zachowywać się rozsądnie, czy po prostu dbać o swoje bezpieczeństwo (co było też podyktowane kwestiami zdrowotnymi), lub wypowiadać się w sposób bardzo rzeczowy, jak na swój wiek. Dzisiaj mnie to bawi, bo dla mnie osoby dorosłej, takie coś zakrawa o totalną bzdurę, ale wtedy, kiedy to miało miejsce bolało, że tak jestem postrzegana. Po za tym  zawsze można takiemu dzieciakowi dawać chociaż odrobinę odpowiedzialniejsze zadania, a niżeli tworzyć problemy, tak na prawdę z niczego.  Kiedy bywają dzieciaki zachowujące się poniżej swojego poziomu, gdzie to powinno stanowić problem. Ja rozumiem dzieciństwo, ale po co i na co przywracać je na siłę, mimo że się go nie traci.

      Nad tym co jest dojrzałe, a co nie chce mi się rozwodzić, bo każdemu czasem zdarzają się błędy i niedojrzałe zachowania, ale podobno wszyscy jesteśmy ludźmi. Mimo to czasem może okazać się, że osoba, której się przypisuje dojrzałość, nie zawsze ją może mieć i wywiązywać się ze swoich zdań. Czyli to wszystko może być czasem dość względne. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz