niedziela, 15 maja 2016

Festiwal Piosenki Zaangażowanej Politycznie

          Tak obiecałam na fanpejdżu, że w końcu coś napiszę. Właśnie zamierzam to zrobić. Tym bardziej, że miałabym sporo do powiedzenia. Chyba daruje sobie kilka słów o każdej z piosnek, to może nie jest tak ciekawe. Tym bardziej, że materie Konkursu Piosenki Eurowizji jest mi bliska od przeszło 13 lat. Była to moja dokładnie 14 obejrzana edycja. I przyznam włosy dęba mi stały. Nie przez piosenkę, która reprezentowała nasz kraj, bo tak akurat była świetna. Przyznam, że pierwsza gdzie nie miałam wątpliwości, że dostaniemy się do finału.


            Do brzegu chociaż nie jestem fanką Michała Szpaka, bo jakoś tak wcześniej ten repertuar do mnie nie trafiał. To przyznam, nawet, że początkowo krzywiła się, jak dowiedziałam się, że będzie reprezentantem Polski. Do czasu, do póki nie usłyszałam piosenki. Przyznaje oczarowała mnie już po pierwszym odsłuchaniu, niczym za dotknięciem magicznej różdżki. Animozje, czy lubię czy nie wykonawce, poszły w kąt.  Wtedy też zaczęłam przeglądać propozycje innych krajów, dlatego też mój okres Eurowizji trwał w najlepsze mniej więcej od końcówki marca. Przyznam, że jedne piosenki trafiły do mnie inne mniej. Jeszcze inne (na przykład Szwedzka) piosenki potrafiły siedzieć w mojej głowie niczym wirus. Chociaż nadal uważam, że gdyby trzeba było przechodzić im przez półfinały to mogliby nie wejść, tak jak z resztą reszta krajów skandynawskich w tym roku. Przyznam, że miałam kilka typów, jeśli chodzi o piosenki. Może nie tyle nasza piosenka, co kilka innych. Muszę przyznać, że jednak najbardziej zabiły mnie wyniki. O ile to, kto wygrał to raczej mnie nie dziwi, bo to było do przewidzenia, ale już rozkład punktowy to powodował u mnie nerwa. Już miała ochotę podarować sobie dalsze oglądanie, bo zdecydowanie nie było to na moje nerwy i to dosłownie. Jak zaczęto rozdawanie punktów od widzów. To zaczęło robić się ciekawie. Tym bardziej w momencie kiedy okazuje się, jak bardzo robiono nas na punkty. Ja wiem układy polityczne. 

             Słusznie stwierdziłam, że dobrym pomysłem na sukces w tym konkursie, nie jest nic innego, jak dobre układy w swoim regionie. Nagle okazuje się, że kawałek z ostatniej pozycji ląduje w pierwszej 10-tce stawki. I jeszcze mówią, że samo głosowanie telewidzów było patologiczne, bo sąsiad na sąsiada głosuje. To w takim razie, jak nazwać to co wyszło w tym roku? Coś czuję, że w takim układzie to chociażby internauci nie pozostawią na takiej sytuacji suchej nitki. Czemu w sumie nawet nie próbuje się dziwić. Ja już nie chcę wjeżdżać na kazamaty pod tytułem, że piosenka, która wygrała była polityczna. 

        Tak od 13 lat oglądam ten konkurs już tyle lat, a nadal nie mogę się nadziwić, jak bardzo jest to konkurs polityczny. Choć stety, lub niestety, coś sprawia, że magicznie co rok cieszę gębę do telewizora/ monitora i oglądam ten konkurs. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz