sobota, 11 czerwca 2016

Gdzie się podziałaś moja motywacjo?

         Ja i moja motywacja w każdym aspekcie życia, to związek bardzo nie dobrany. Czytaj często kiedy jej mi potrzeba, to mi jej brakuje. Przykładem takim jest chociażby ten blog, na którym wpisy pojawiają się ostatnimi czasy średnio raz w miesiącu. Można by było fakt zgonić na karb zbliżającej się wielkimi krokami obrony magisterki. Chociaż patrząc na to, że na pi-razy-drzwi w czasach kiedy to pisałam licencjat wpisy pojawiały się dość regularnie. Teraz nie mogę się zebrać. Jakoś czas mi nie sprzyja, tym bardziej, że magisterka, która goni i wszystko inne  


 Fakt że jakieś 3/4 było przeraźliwym mękoleniem, że mam już dość, ale coś mądrego czysto teoretycznie też się udawało. W tym roku po 9 miesiącach przerwy jakoś nie potrafię się zmotywować do pracy. Może to ma związek z tym, że jak widzę posty niektórych, kilka linijek tekstu, 10 zdjęć i 100 komentarzy, to zaczynam tracić wiarę w to, czy to co robię, akurat ma sens.
       Od prawie miesiąca próbuje napisać coś mądrego, ale mi nie wychodzi, bo jak o tym pomyślę, to mi się po prostu odechciewa. Kiedy zaczynam pisać, zaraz to rzucam, bo zupełnie nie wiem co.Właściwie to ostatnio mam wrażenie, że życie mojego bloga ostatnio bardziej rozkwitło na fejsie, niż na blogu jako takim.
       Nie wiem może to ten nadmiar rzeczy, jakie mam do zrobienia. Patrząc na to, że jeszcze do napisania mam jeden rozdział pracy, a do tego kilka zmartwień, jak aplikowanie na podyplomówkę, oraz FCE, które mam na półmetku. Wszystko na kupę się zebrało w jednym czasie, ale to było generalnie do przewidzenia. Jak na nadmiar wrażeń to trzymam się całkiem nieźle. Najwyżej jak się nie wyrobię, to obronię się w październiku, raczej od tego nikt jeszcze nie umarł.
       Jeśli chodzi  o FCE to w zeszłą sobotę miałam pisemny. Poszło mi trochę lepiej niż w zeszłym roku. Co prawda w pierwszej części nie naniosłam jednego zadania i wyszłam z egzaminu niema z płaczem, że znowu nie zdam. Pisanie poszło mi nadzwyczaj dobrze. Tematy były bardzo sympatyczne. Słuchanie też poszło mi chyba nieco lepiej, niż rok temu. Jak pójdzie mi ustny tego nie wiem. Dowiem się jutro. Jeśli się jutro nie zdenerwuje, to powinno pójść dobrze. Przynajmniej, ja tak to widzę.
        Z kolei jeśli idzie o moje studia podyplomowe, aktualnie walczę z tym by zarejestrować się w systemie elektronicznym.  Jak zwykle trochę z tym zachodu, ale właściwie to czemu by nie. Z pewnych względów kolejne studia, będą raptem groszową sprawą.
        Wszystko to składa się na mój brak motywacji, jeśli mówimy o pisanie bloga. Nie jestem w stanie się zebrać i wszystko z nim związane leży odłogiem. Mogę sobie tylko obiecywać, że jak to wszystko się skończy, to może znowu nabiorę chęci do pisania tutaj. Tematy mam, tylko akurat motywacja to u mnie największym problem.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz