wtorek, 26 lipca 2016

Asertywność-rzecz bardzo trudna

         Od dłuższego czasu chodził mi po głowie ten temat. Właśnie związany z asertywnością. No niby temat oklepany i nudny, ale jakże ważny i niewątpliwie mający wpływ na to, jak wygląda nasze życie. Może od początku czy jest, ta tajemnicza nieznajoma, jaką to jest asertywność. Według Cioci Wikipedii asertywność:
w psychologii termin oznaczający posiadanie i wyrażanie własnego zdania oraz bezpośrednie wyrażanie emocji i postaw w granicach nienaruszających praw i psychicznego terytorium innych osób oraz własnych, bez zachowań agresywnych, a także obrona własnych praw w sytuacjach społecznych. Jest to umiejętność nabyta.

poniedziałek, 25 lipca 2016

Sandry i Aleksandry- czyli rzecz o imionach

            Kiedy to po raz pierwszy publikowałam ten tekst na przełomie lutego i marca 2011 na jednym z poprzednich blogów, to na moją głowę spadło niemal gradobicie krytyki, bo post został gdzieś polecony. Twierdzenie, że obrażam ludzi posiadających jakieś tam imiona i generalnie długo się otrzepywałam z tego. Co nie zmienia faktu, że dzięki temu, tak jak i ostatnio skoczyły mi statystyki na blogu. Po ponad 5 latach stwierdzam, że mogę nadać mu nowe życie. Tylko te bardziej kontrowersyjne wątki nieco złagodziłam, bo nie pasują do czasów mi obecnych, albo z dzisiejszego punktu widzenia wydają się zbyt "hardkorowe". Oczywiście parę "kwiatków" zostawię, bo ten tekst straci na swojej oryginalności. Chociaż samo przesłanie tego tekstu pasuje też dzisiaj. Tak jak kiedyś robiono dzieciom krzywdę nadając "egzotyczne" imię, tak też jest dzisiaj. To się nie zmieniło i prędko nie zmieni. 

środa, 20 lipca 2016

5 letni pamiętnik- czyli mały pamiętnikowy eksperyment

        Nawiązując do poprzedniego wpisu ostatnio w tej nudzie, jaka nastała, ze względu na brak laptopa wpadłam na ciekawy pomysł. Postanowiłam, że założę coś takiego jak "5 letni pamiętnik" ("Five years diary"). Mogę powiedzieć, że był to taki wybryk mojej nudy i chęci przeprowadzenia eksperymentu. Chociaż piszę normalny pamiętnik, to stwierdziłam, że to będzie taka mała odskocznia i zarazem swoisty eksperyment na jeden połowie strony zmieścić zapiski z 5 lat z jednego dnia. Sporządzane co roku. Pomysł wydawał się o tyle ciekawy, że sama chciałam spróbować.

niedziela, 17 lipca 2016

Oswajanie rzeczywistości- O tym co dało mi pisanie pamiętnika

              Strasznie biłam się z myślami, czy coś napisać. Czy ma to sens i czy w ogóle kogoś będzie to interesowało. W sumie to ostatnio po głowie chodziło mi, żeby skasować, bloga, bo ma to jeszcze mniej sensu, niż kopanie się z koniem, jakim ostatnio stał się niezdany egzamin językowy.  Chociaż pewnie lepszym tematem byłaby obroniona magisterka, albo oblane FCE po raz kolejny, to ja jednak stwierdziłam, że o tym to może przy innej okazji. Magisterka może poczekać, a nad tym co dalej ze spełnianiem mojego marzenia, jakim miało być zdawanie FCE muszę pomyśleć i to tak konkretnie, bo póki co w jakimś sensie czuję się udupiona. Dlatego dzisiaj będzie o czymś co robię od przeszło 11 lat, czyli pisaniu pamiętnika. Dla ciekawostki, podam, że 11 lat minęło 7 lipca, a data ta zbiegła się z faktem obrony pracy magisterskiej. Albowiem nie ma lepszego terminu na kończenie pewnego etapu w życiu, jak właśnie taka rocznica. OK robię to tyle lat, ale co z tego wynika. W sumie jak tam patrzę na to, to jest przynajmniej wiem, że coś mi tam dał.  

piątek, 1 lipca 2016

Czy warto być prymusem- czyli krótka historia o terrorze czerwonego paska

         O szkole był już post, więc nie będę tego wątku dalej rozwijać, bo nie ma nad czym się rozwodzić.  Wiem, że jest tydzień po zakończeniu roku, więc jakby spóźniłam się trochę z tym wpisem, ale mimo to chciałam coś napisać, bo na fali tego wszystkiego pewną moją refleksje.  Bycie prymusem "zniszczyło" mi życie. Może nie jakoś mocno, ale jednak po latach czasami odczuwam takie poczucie, że te wszystkie starania były nie dla mnie, ale dla moich rodziców. Tak było dopóki nie skończyłam gimnazjum. Po latach jakoś nie cieszy mnie to. Mam wrażenie, że raczej miało być to wynagrodzenie moim rodzicom tego, żeby inni nie patrzyli na mnie wówczas poprzez pryzmat mojego defektu.