poniedziałek, 25 lipca 2016

Sandry i Aleksandry- czyli rzecz o imionach

            Kiedy to po raz pierwszy publikowałam ten tekst na przełomie lutego i marca 2011 na jednym z poprzednich blogów, to na moją głowę spadło niemal gradobicie krytyki, bo post został gdzieś polecony. Twierdzenie, że obrażam ludzi posiadających jakieś tam imiona i generalnie długo się otrzepywałam z tego. Co nie zmienia faktu, że dzięki temu, tak jak i ostatnio skoczyły mi statystyki na blogu. Po ponad 5 latach stwierdzam, że mogę nadać mu nowe życie. Tylko te bardziej kontrowersyjne wątki nieco złagodziłam, bo nie pasują do czasów mi obecnych, albo z dzisiejszego punktu widzenia wydają się zbyt "hardkorowe". Oczywiście parę "kwiatków" zostawię, bo ten tekst straci na swojej oryginalności. Chociaż samo przesłanie tego tekstu pasuje też dzisiaj. Tak jak kiedyś robiono dzieciom krzywdę nadając "egzotyczne" imię, tak też jest dzisiaj. To się nie zmieniło i prędko nie zmieni. 

        Kolejny  poświęcę imionom. Natchnął mnie pewien blog z tych, które lubiłam.Cały pic polega na tym że dopóki była izolacja, wczasach kiedy jeszcze mnie nie było,( ja już urodziłam się w czasach kapitalizmu i towaru na sklepowych półkach, ale mniejsza z tym). Dopóki była ta izolacja ludzie z imionami nie szaleli zawsze było pełno dzieci z pospolitymi imionami, ale normalnymi imionami co trzeba zaznaczyć. Dopiero kiedy zaczęła się epoka wielu kanałów w telewizji, a gazety z tych propagandowych, którym jak niektórzy twierdzą nawet dupy nie szło wycierać , zmieniły się w gazety   wypełnione wszelkimi zagranicznymi gwiazdami po ostatnią stronę zaczęło się.
        Rodzice w ramach obdarowywania dzieci tym czego sami nie posiadali, obdarowywali je również dziwnymi imionami. I zaczęła się era imion typu Amelia, Oliwia, Sandra, Sonia. Może brzmią nowocześnie, ale na swój sposób też i dziwnie, a tym bardziej jeśli imię jest połączone z typowo polskim nazwiskiem .  Czasami imię Sandra w zestawieniu z polskim nazwiskiem, brzmi groteskowo. Bywają też takie przypadki zresztą bardzo "drastyczne" kiedy w Polskie nazwiska dodaje się spolszczone Dżesiki, Kewiny i inne dziwolągi.

       Najlepsze jest to że nie "srają w papiery" swoim dzieciom ludzie z wyższych sfer (zdarza się to rzadko) tylko najczęściej o zgrozo ludzie przeciętni albo z nizin społecznych. Chyba robią to w imię oryginalności, myśląc że dając dziecku takie imię na pewno  zabłysną niczym chrząstka w salcesonie. Bywają też tacy, którzy w imię oryginalności dają imiona z tych biblijnych , ale nie żaden tam Paweł czy Piotr, tylko Ezehiel lub Emanuel, co też jak dla mnie jest groteskowe.   

           Można stać się ofiarą systemu mając normalne imię. Za czasów mojego ojca były modne Władysławy i Wiesławy, a że czasy kiedy urodził się mój ojciec czyli początek lat 60'tych były czasami rządów Gomułki, więc czemu Wiesław czy Władysław. 
Kiedy ja się urodziłam, czyli wczesne lata 90-te, modne były Anki, Olki , Mateusze i Tomki i co widać po moim roczniku. Natomiast tak jak na dźwięk Oli za moich czasów odwracało się pół piaskownicy dziewczynek tak teraz na dźwięk Juli odwraca się ta sama ilość. 
           Przyznaje że mimo iż jestem ofiarą takiego systemu, to nawet lubię swoje imię, a właściwie polubiłam je w ostatnich  latach. Nieoficjalnie najpierw miałam być Filipem, a jak wyszło że potomek moich rodziców jest kobietą to najpierw miała być Olga, jednak po długich pertraktacjach wyszło na ojca  zostałam Aleksandrą (rzekomo lepiej brzmi, na pewno bardziej niż Dżesika).  Różnie imię zgrywa się   z nazwiskiem są zestawienia dziwne, ale są też takie że no jak ulał. Znam też takie przypadki że imię tak się z nazwiskiem zgrywa.
          Współczuje tylko urzędnikom z Urzędu Stanu cywilnego, że muszą znosić często ułańską fantazje rodziców , nowo narodzonych obywateli, ale cóż taka ich praca. Ja  nie skrzywdzę swojego dziecka  dam pospolite imię , ale nie dam powodu do zmiany tożsamości w papierach, jak dorośnie i żeby się dzieci w piaskownicy nie śmiały. Jak wiadomo temat na czasie, bo i fantazja ludzka w pewnych sferach życia jest ponadczasowa i nie ma granic. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz