wtorek, 4 października 2016

Krótki survival uniwersytecki, czyli jak przetrwać na studiach i nie zwariować (cz.I)

           Jako, że aktualnie mamy początek roku akademickiego postanowiłam, że odświeżę jeden z moich starych postów, jeszcze z czasów pi-razy-drzwi. Post na temat przetrwania na uczelni, czyli kilka rad. Ja swoje studia od prawie 3 miesięcy mam za sobą. Trochę szkoda, bo w sumie nawet fajny był to okres. Kiedy pisałam ten post to właśnie wybierałam się na III rok studiów.  Komuś może się to może wydać dziwne, że osoba, która jest na III roku pisze rady dla osób niewiele młodszych od siebie. Nadal uważam, że byłoby mi łatwiej zaczynać studia, gdyby ktoś dał mi takie rady, a ich wrzucenie tutaj ma już nieco więcej sensu, niż w czasie gdy ten post powstawał.  



       Ze swojego doświadczenia, mogę powiedzieć, że pierwsze 2 tygodnie, były dla mnie, dość dużym szokiem, ale też lekcją przetrwania. Początek studiów to nie tylko immatrykulacja,  radosne dzierżenie w dłoniach indeksów i jazdy autobusem 50% taniej, oraz piwo po taniości w każdym "studentsfriendly" klubie. To także duży szok. Ale czy zawsze bolesny? Nie koniecznie, wszystko zależy od wielu czynników. Przyznam, że bałam się bardzo tego okresu, chociażby dlatego, bo okres licealny był dla mnie bardzo trudnym okresem i stąd też była ta moja nieufność. Jedak nie było tak źle, a studia to świetny materiał do obserwacji. Którymi poniekąd mogę się podzielić, bo wśród czytelników są też tacy, którzy przygodę ze studiami, właśnie zaczynają. Ja swoją przygodę ze studiami już skończyłam i w sumie to nawet mi szkoda. 

1. Na początek trzeba się oswoić z wydziałem. Szczególnie kiedy jest duży wydział gdzie można bawić się w chowanego parami. Niektóre uczelnie organizują dzień adaptacji, który często jest za razem pierwszym dniem nowego roku akademickiego, przynajmniej tak jest na moim uniwerku, ale co kraj to obyczaj. Dobrze jest bywać na takich "imprezach", może nie ma  tam darmowego browara, ale można oswoić się z uczelnianym korytarzem i nie mieć problemu z odnalezieniem się na nim. Przy okazji można nawiązać pierwsze znajomości z ludźmi z kierunku, co też jest dobrą rzeczą Bo jak pierwszego uczelnanego dnia spotkamy kilka znajomych buziek, to czujemy się mniej nieswojo w nowym otoczeniu.

2. Mieszkanie zależy, kto co woli.  Można wynająć stancję, najlepiej w kilka osób znajomych. Opcja ekstremalna samemu w obcym towarzystwie, co niestety może mieć różne skutki. Ja osobiście na pierwszym stopniu polecam akademik. Chociażby dlatego, że pozwala poczuć klimat studenckiego życia, a co ważne nie jest drogi, bo w pakiecie po za mieszkaniem mamy jeszcze prąd, wodę i Internet.  Istnieje obiegowa opinia, że student nie mieszkający przynajmniej przez chwilę w akademiku to nie student. Oczywiście nie każdy może takowy dostać, bo patrzy się na względy finansowe. Jednak osoby z orzeczeniem o niepełnosprawności (przynajmniej u nas) dostają  miejsceod ręki, bez patrzenia na dochody, tak właśnie było ze mną. Gdyby nie to, być może siedziałabym na jakiejś stancji. Akademik bywa głośny i gwarny. Do tego trzeba przywyknąć. Akademik ma też wiele plusów chociażby to, że spotkać można tam różnych ludzi, często fajnych, a nawet kiedy jest problem ze współlokatrorkami, można od ręki napisać podanie o przeniesienie do innego pokoju. W pewnym momencie męczy. W moim przypadku minusem jest fakt iż nie mam koleżanki z którą mogłabym dzielić pokój i co roku muszę przyzwyczajać się do nowych ludzi. Dla mnie zmiana otoczenia była dość fajną przygodą, poznałam mnóstwo ludzi, którzy też zmienili moje podejście nie których kwestiach

3. Sprawdzić informacje na temat studiów. Między innymi z jakimi przedmiotami się zetkniemy. To właściwie powinien być punkt pierwszy, bo przecież nie powinno iść się w ciemno. Jednak jak uczy praktyka z tym bywa różnie. Na przykładzie swoim i niektórych osób z roku mogę powiedzieć, że z tym jest różnie. Pierwszym szokiem, było dla mnie to, że na moich studiach jest tak dużo historii. Począwszy gdzieś od Bitwy pod Waterloo, a skończywszy na czasach nam obecnych. Mimo wszystko uważam swój wybór za słuszny i w sumie uważam, że zamiana Dziennikarstwa na Stosunki Międzynarodowe, nie była wcale takim złym pomysłem.

4. Wykłady i ćwiczenia. O ile ćwiczenia są obowiązkowe (chociaż też nie zawsze, bo miałam dwa przedmioty przez 4 semestry, kiedy nie były), i trzeba bywać na nich, a nawet być na niektórych aktywnym, żeby nie zostać wysłanym na konsultacje. Ja na konsultacjach miałam okazje załapać się dopiero teraz na drugim semestrze drugiego roku, z ćwiczeń z Dziejów USA. Nie było tak najgorzej, chociaż byłam zmuszona latać na te konsultacje dwa razy, ale o tym to ja może zamilknę. Wykłady można nie przyjść, ale czasami warto. Chociażby dlatego, że czasami za samo chodzenie można mieć tróje, a przy odrobinie pracy (w moim przypadku 15 minut) piątkę, za dobre chęci. Po za tym czasami wykłady mają też trochę formę takiej dyskusji, rzadkie to jest, ale bywa. Czasami wykładowca potrafi nas zapamiętać i czasami można  liczyć na podwyższenie oceny z egzaminu/zaliczenia, ewentualnie miłe spojrzenie wykładowcy, że widzi kogoś znajomego, kto bywał na jego wykładach. Co i dla samego studenta może być miłe. Owszem nie powiem czasami nie chodziłam na wykłady, ale starałam się na nich bywać. A że jestem osobą, która łatwo wżyna się w pamięć, dlatego też korzystam na tym.

5. Praktyki to jedna z obowiązkowych pozycji w trakcie studiów. Przynajmniej na większości uczelni. Trwa ona różnie, czasami rozbita jest na cały tok studiów na kilka tygodni. Chociaż początkowo, może wydać się straszna, to wcale taka nie jest. Oczywiście zależy gdzie trafimy. Ja mogę powiedzieć, że moje praktyki były zajebiste i lepiej trafić nie mogłam. Oczywiście wymaga od nas też naszego wkładu pracy, a to jak będziemy pracować i jaką opinię wyrobi sobie pracodawca, u którego mamy praktyki, zależy od tego jacy będziemy. Przyznam, że w moim przypadku praktyki pozwoliły mi się rozwinąć, odkryłam w sobie rzeczy o których nie miałam pojęcia, lub też były uśpione po jednak trudnych czasach licealnych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz