sobota, 26 listopada 2016

Pamiętników racja bytu

             Było już o tym parę razy, że piszę pamiętnik i robię to mniej więcej regularnie od ponad 11 lat. Tak jakoś się złożyłam wsiąkłam w to. To też gdzieś w pewnym momencie ewoluowało, ale o tym generalnie też już pisałam, przy okazji rocznicy pisania. W sumie za kilka miesięcy minie jakieś 10 lat, jak jestem związana z pisaniem blogów. Tych jak wiadomo było kilka, jedne lepsze, drugie gorsze. Wiele z nich właśnie oparte na strukturze takiego właśnie typowego pamiętnika. Gdzie pisałam o wydarzeniach i przemyśleniach z mojego życia. Jedne mniej inne bardziej hardkorowe. Generalnie w ostatnim czasie zauważam, że to co robię trochę zaczyna mijać się z celem i to też sprawia, że w pierwszych 2 miesiącach wpisów było pond 20, by ten stan spadł do 30 w kolejnych miesiącach. Dobra jeden post z obecnego bloga stał się klikbitem i to gdzieś też doceniam, bo nie powiem. Jednak mam wrażenie, że cała reszta gdzieś ginie, a pisanie często zaczyna zatracać swój sens. Bo jak i tak nikt nie przeczyta, to wolę popisać do pamiętnika, jako takiego

środa, 23 listopada 2016

Wyznania początkującej konsultantki

        Jakoś tak dzisiaj mnie tknęło, żeby napisać coś na blogu. Pewnie będzie to jeden z tych postów, który będzie pewnie pominięty przez wiele osób, jako nudny i nie ciekawy. Tak jak wiele moich wpisów w ostatnim czasie. Przyznam, że miałam wątpliwości, czy coś napisać, ale postanowiłam spełnić swoją grafomańską potrzebę.
        Ostatnie kilkanaście dni upływa mi pod znakiem pracy. To właśnie zajmuje moją głowę w chwili obecnej i jakoś też dla tego jest mnie tutaj, jakby mniej.  Skończyłam już kursy i szkolenia i zaczyna się praca. Przyznaje nie byle jaka, bo jako konsultant na słuchawce. Tak pracuje w call center. Nie, nie sprzedaje garnków z kryptonitu, ani zbawienia Bożego. Raczej pomagam ludziom, kiedy środki z ich konta w telefonie uciekną w siną dal, wróżki nie dają żyć wysyłając kolejne przepowiednie, albo Internet z pozycji telefonu da po kieszeni, a nie ma wykupionego pakietu. Gdyby ktoś 4 lata temu powiedział, że właśnie w takiej pracy się znajdę, to kazałbym puknąć się w łeb, najlepiej ciężkim młotkiem. 

wtorek, 8 listopada 2016

Krótka opowieść o zmianach i szukaniu szans

         Nie pisałam ostatnimi czasy na blogu. Jakoś nie miałam ku temu ani motywacji, ani też tematu, na jaki mogłabym mogła napisać. Poprawka tematy by się znalazły, ale z chęciami jakby mniej, bo i jakoś mam wrażenie, że moje wpisy i tak nic nie wnoszą i nikt się nimi nie interesuje, więc i ja straciłam jakoś ikrę by pisać. Miałam taki moment, że nawet już chciałam zakończyć działalność bloga, ale jakaś dziwna siła sprawiła, że jednak postanowiłam coś tutaj naskrobać. Po prostu nie chciało mi się.  Druga sprawa zmiany, bardzo dużo zmian. Czytaj znalazłam pracę. Owszem może nie jest to nic wiązanego z moimi studiami. Obawiam się, że o taką pracę będzie mi ciężko. Jednak na początek dobre i to, żeby powoli zacząć ten proces usamodzielniania się. Przyznaje, że miałam taki moment, że bałam się, że nie prędko to nastąpi.