sobota, 31 grudnia 2016

Odysea 2016

        Jak dla mnie rok 2016 był jednym z lepszych od mniej, więcej dekady. Był to też rok, który mniej mnie rozczarował niż poprzedni. Jeśli zaś chodzi o stres, też było go trochę, ale to miało głównie związek ze zmianami, jakie miały miejsce. Mogę powiedzieć, że bardzo szybko zleciał mi ten rok. Zorientowałam się o tym dopiero teraz w ostatnich tygodniach. Może dlatego, bo sporo się w życiu działa. Różne mniejsze i większe zdarzenia. Na pewno był to rok bardzo intensywny co też trzeba przyznać. Sporo rzeczy się udało, bo skończyłam studia, zaczęłam pracę. Na pewno mniej mnie rozczarował niż poprzedni. Zaczęłam też ponownie prowadzić bloga, tak jakoś wyszło. W sumie niebawem minie też rok odkąd zaczęłam tutaj pisać. Dokładnie będzie to na Trzech Króli. 



         Jak już wspomniałam był to rok bardzo intensywny sporo się działo. W sumie sporo się zmieniło. Na pewno dość istotną zmianą będzie dla mnie koniec studiów. Przyznam, że bałam się cholernie tego momentu. Może nie samej obrony pracy magisterskiej, bo to była tylko formalność. Bardziej bałam się zmian, które miały nastąpić potem. Czyli szukanie pracy i cały stres z tym związany. Chociaż pracy szukałam nieco ponad miesiąc, a pomysły były różne. Tak czy inaczej znalazłam ją dość szybko. Jaka jest taka jest, ale póki jest to się jej trzymam. Raz jest lepiej, a raz gorzej, ale daje radę. Może się powtarzam, ale gdyby ktoś powiedział mi kilka lat temu, że trafię do pracy w call center, to powiedziałabym, że zwariował. W sumie ta praca to jest takim dla mnie przełamaniem się. Bywa, że sporo mnie to kosztuje, bo mimo, że już pracuje tam jakieś  6 tygodni, to nadal mam problem by się jeszcze do pewnych rzeczy zdystansować. Chociaż powinnam, bo wykończę się psychicznie, ale fizycznie też bo obiawy somatyczne stresu ususzą mnie jak śliwkę. Tak czy inaczej póki co jest to co jest. Dobrze, że jest. Na wiosnę będę myślała co dalej. 

autor kazuend


        Jeśli chodzi o moje życie prywatne to też nie było źle. Trochę nudy teraz pod koniec roku, ale pierwsza połowa roku, całkiem spoko. Właściwie to nie ma   tragedii. Sylwestra w tym roku wyjątkowo nie planowałam. Jeszcze do zeszłego tygodnia nie miałam pewności, czy na Nowy Rok nie dostanę dyżuru. Natomiast później było za późno. Teraz jeszcze miałam katar, byłam przeziębiona, to tez nie za bardzo. Dlatego w tym roku Sylwestra spędzam w swoim rodzinny domu z rodzicami. 3 lata miałam Sylwestra, w tym roku jak sobie odpuszczę, to nic się nie stanie. Odbiję sobie to w karnawale (a przynajmniej taką mam nadzieję). 

W tym roku udało się:

1. Założyć nowego bloga i wrócić do pisania.
2. Zrobić świetną imprezę urodzinową- chyba pierwszą taką od lata
3. Skończyć ostatni semestr studiów ze średnią 5,0- nawet nie było ciężko
4. Skończyć studia - Nawet z przyzwoitą średnią 4,863. Teraz i tak ten fakt nie ma specjalnie znaczenia.
5. Znaleźć pracę- Póki co call center, ale potem pomyślę o czymś lepszym
6. Wyjechać na wyjazd wakacyjny- Pierwszy raz od lat
7. Zapisałam się na studia podyplomowe Public Relations i komunikacja społeczna
8. Schudnąć nieco- Przy wzroście 1,5m każdy kilogram widać. Jeszcze jakiś czas temu ważyłam ponad 50 kilo. Teraz to jest takie 47-48 kilo na luzie.

Nie udało się:

1. Zdać FCE - Drugie podejście. Nie wiem kiedy będzie trzecie. Nawet nie mam za specjalnie kiedy i gdzie zapisać się na jakiś kurs
2. Rozpocząć prawa jazdy- W tym momencie plan zdania prawka w okolicy 25 urodzin legł w gruzach
3. Mniej się stresować- Zdecydowanie tego stresu było spor, bo nowe życie zmiany i tego typu historie.

       Mam taką cichą nadzieję, że przyszły rok będzie przynajmniej tak dobry, jak ten który dzisiaj się kończy, a może i lepszy. Chociaż mam nadzieję, żeby nie był gorszy, A jeśli chodzi o postanowienia noworoczne, jakieś tam mam, ale nie przywiązuje się do nich. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz