piątek, 28 kwietnia 2017

Poważne decyzje

         Jako, że przeszło prawie 4 tygodnie temu skończyłam 25 lat stwierdzam, że czas podjąć jakieś rozsądne decyzje dotyczące życia. Nie planuje jeszcze dzieci, na kredyt mnie nie stać, przy moich śmiesznych zarobkach, nawet bym pewnie nie dostała. Za mąż też nie wychodzę, bo nawet nie mam za kogo. Pracę szukam powoli i wybrednie, w końcu mam znaleźć coś lepszego, a nie takiego samego. Ostatnio na call center, jakby odrobinę lepiej, ale nadal uważam, że praca ta na dłuższą metę będzie miała na mnie Za to jedna rzecz chodzi mi uporczywie po głowie od początku roku. Mianowicie doktorat, tak właśnie. Chciałabym iść na doktorat. Nie jestem w stanie powiedzieć co, ale jakaś nieznana mi siła pcha mnie tam, z każdym dniem coraz bardziej. W mojej głowie rodzą się pomysły co bym mogła podjąć. Wszystko póki co palcem po wodzie pisane i to tak konkretnie.

czwartek, 6 kwietnia 2017

Egzystencjalny marazm- czyli refleksja świeżo upieczonej 25 latki

          Dopadła mnie prokrastynacja, a wraz z nią niechęć do pisania na blogu. Czasu miałam sporo, bo w sumie przez ponad miesiąc powinnam znaleźć chociaż 15-20 minut tygodniowo na napisanie chociaż posta mającego 300-400 słów. Generalnie w ostatnim czasie zmieniło się sporo i w sumie nic. Tylko jakoś brak mi ikry na pisanie tego wszystkiego. Tym bardziej jeśli pomyślę, że niedawno minęło 10 lat a z mojego pisania bloga niewiele wynika. Może to też sprawiło, że nie chciało mi się, bo co robić, kiedy i tak pisze się posta, ale niewiele z tego generalnie wynika. Ostatnio poważniej zaczynam rozważać zakończenie mojej przygody z tym blogiem. Już dawno straciłam do niego serce. Jednak z każdym miesiącem oszukuje się, że może coś z tego będzie. Wiem to naiwna, ale cóż zrobić.

czwartek, 2 marca 2017

Stres mnie pożera

           Zaniedbałam bloga i fanpejdż straszliwie, wiem o tym, ale nie miałam przez cały luty czasu, żeby cokolwiek napisać. Może jednak był to brak chęci, nie wiem, ciężko stwierdzić.  Owszem pomysły to pewnie by się nawet znalazły, ale jakoś brak mi serca i pracy na pisanie tutaj. Mam wrażenie, że jest ono bezzasadne, bo niby wejść jest dużo, ale niewiele z tego wynika. Nie wiem, może tylko potwierdza się, to że faktycznie dobrze zrobiłam rezygnując z marzeń o dziennikarstwie. W sumie pewnie zarabiałabym jeszcze mniej, niż tam gdzie teraz pracuje, czyli na call center. To jakby pozwala mi nie mieć bólu dupy o porzuconym marzeniu, w sumie nawet sprzed kilku lat. Na początku fakt bolało, potem mi przeszło. Teraz jest mi to obojętne.

wtorek, 24 stycznia 2017

Dzieciństwo sielskie i anielskie?- czyli 4 powody przez, które NIE tęsknię za dzieciństwem

        Po ponad 3 tygodniach nieobecności na blogu spowodowanej różnymi czynnikami postanowiłam wreszcie coś napisać. Wiem, miało być pisanie częściej, ale nie miałam na to pary na takie historie. Wolałam zająć się tym co tu i teraz. Także pierwszy post w 2017 roku postanowiłam, że będzie o dzieciństwie. Czymś nad czym niejeden rozpływa się, jak czekolada, pisząc jakie to ono fajne było, albo że jak miałeś coś tam, to miałeś zajebiste dzieciństwo. Ja natomiast nie koniecznie. Od kilku ładnych lat uważam, że urodziłam się dekadę za wcześniej, bo w obliczu problemów, z którymi się zetknęłam jako dzieciak,  gdybym urodziła się dekadę później, to byłoby mi nieco łatwiej i może byłoby więcej zrozumienia.